3 godzin(y) temu
Kiedy syn miał pięć lat, wszyscy dookoła mówili, że z tego wyrośnie, a ja i tak poszłam z nim do gabinetu, żeby mieć spokojną głowę. Okazało się, że diagnoza logopedyczna dziecka to nic strasznego, dużo zabawy, obrazki, powtarzanie słów i trochę rozmowy z rodzicem na koniec. Dostaliśmy proste ćwiczenia na dwa tygodnie i plan, co dalej. Teraz wiem, że lepiej sprawdzić za wcześnie niż czekać, aż problem zacznie przeszkadzać w szkole.

